wtorek, 12 kwietnia 2016


Ojcowie i dzieci

 Ostatnio czytałam książkę autorstwa Jensa-Jurgena Ventziego pod tytułem "Cień ojca" Nie jest to pierwsza opowieść o podobnej tematyce, z jaką zetknęłam się. Kilka lat temu  czytałam książkę pod tytułem "Kraj mojego ojca". Napisała ją niemiecka dziennikarka Wibke Bruhms. Wpis z refleksją o  tej lekturze umieściłam w blogu dnia 24 października 2012 roku. Obydwie pozycje dotyczą dzieci nazistów. Ventzki snuje wspomnienia Niemca, syna dygnitarza hitlerowskiego. Autor urodził się w 1944 roku w Łodzi. Jego ojciec był w tym czasie nadburmistrzem tego miasta, zwanego  przez okupantów Litzmanstadt. W 2007 roku Ventzki zaproszony został na dyskusję w ramach "Dialogu Czterech  Kultur". Wtedy spotkał pewnego Polaka, który dobrze pamiętał ówczesnego nadburmistrza. Ów Łodzianin urodził się w dzielnicy, którą Niemcy wkrótce po wkroczeniu do Polski, zamienili w getto. Wtedy jego ojca, murarza,wraz z całą rodziną przeniesiono do innej dzielnicy. Poruszony tym, że spotkał syna oprawcy hitlerowskiego, starszy pan zaczął opowiadać o tragicznym życiu w okupowanym mieście. Tę wiedzę uzyskaną od naocznego świadka umieścił Ventzki w swojej książce. Jest to niełatwa lektura. Dzieci nie odpowiadają  za czyny swych ojców. Odczuwają jednak ich ciężar. Próbują dociec przyczyny tak powszechnej w latach trzydziestych fascynacji hitleryzmem w ich ojczyźnie. Jest to poważny problem psychologiczny wpływający na całe dorosłe życie tych ludzi.

piątek, 8 kwietnia 2016


Człowiek - istota rozumna

Jest wielki postęp w naukach medycznych. Współczesny człowiek  ciągle zażywa jakieś lekarstwa i tak zwane suplementy żywienia. Czytając na ulotce ich skład, można stwierdzić, że już w dawnych wiekach stosowano je. Wiejskie znachorki, te lekarki ubogich ludzi leczyły za  pomocą ziół, które obecnie wchodzą w skład naszych lekarstw. Często płaciły  za to najwyższą cenę, bo cenę życia. Były to roztropne kobiety. Mądrość nie zawsze idzie w parze z wykształceniem. Przykładem mogą być niektórzy nasi parlamentarzyści. Mają ukończone wyższe studia, a są tacy głupi.

poniedziałek, 21 marca 2016


RADOSNYCH  ŚWIĄT

Przy śniadaniu wielkanocnym dzielimy się święconym jajkiem. Jajo od tysięcy lat, przez różne narody świata, uważane było za symbol odradzającego się życia. Umieszczano je w egipskich i rzymskich grobach. Zwrot "ab ovo" w znaczeniu  "od początku" wywodzi się od rzymskiego zwyczaju rozpoczynania uczt od podawania jajek. Dekorowanie ich jest też bardzo starym obyczajem. Miało miejsce już w starożytności i stosowane było  na całym świecie. Najstarsze zdobione jajka znaleziono w wykopaliskach na terenie sumeryjskiej Mezopotamii. W Polsce zaś najstarszą "pisankę" znaleziono w wykopaliskach na Ostrówku w Opolu. Pochodzi ona z X-tego wieku.

Przykłady pisanek z różnych regionów Polski


Pisanka krakowska





Pisanka kurpiowska


Pisanka podlaska
 
Pisanka kaszubska
 

 


Pisanka śląska


 

czwartek, 17 marca 2016


Wiosno! wiosno! cóżeś ty za pani?

W ogrodzie bielą się przebiśniegi,  kwitną żółte, fioletowe i białe krokusy. Pączki forsycji są nabrzmiałe, gotowe do zakwitnięcia. Przyszła wiosna! Może z powodu ocieplenia się klimatu zjawiła się tak wcześnie. Kto powiedział, że klimat w Polsce jest niedobry? Ponoć śródziemnomorski jest  najprzyjemniejszy. Dla mnie najlepszy jest klimat umiarkowany, szczególnie ten, jaki mamy w  naszym kraju.  Na zachodzie Europy odczuwa się wpływ Oceanu Atlantyckiego. Stamtąd wieją uciążliwe wiatry i napływa wilgotne powietrze, przynoszące deszcze.  W Polsce natomiast  pojawia się często wyż rosyjski. Wtedy cieszymy się upalną, słoneczną pogodą. W PRLu był w telewizji dziennikarz prognozujący pogodę. Pewnego wieczoru komentując mapę niżów i wyżów powiedział: "Czegóż dobrego możemy spodziewać się ze wschodu?" Natychmiast zwolniony został z pracy. Ze wschodu przychodzi jednak "coś dobrego". To wyż rosyjski. Czekam nań z niecierpliwością. 

sobota, 5 marca 2016


 Opowieści mego Ojca

Mój Ojciec, Benedykt Fuliński, zoolog, był profesorem Politechniki Lwowskiej na Wydziale Rolniczo - Leśnym.  Wykładał też na Weterynarii oraz w Akademii Rolniczej w Dublanach. Przyroda była jego wielką miłością. Gdy miał trochę wolnego czasu, (a miał go niewiele), pracował w naszym przydomowym ogrodzie. Sadził w nim i pielęgnował piękne rośliny, zwłaszcza kwiaty. Tak oszałamiającego swą barwnością i różnorodnością poletka  georginii nigdy już w późniejszym życiu nie widziałam. Ojciec mój był człowiekiem o wielu zainteresowaniach. Całe życie doskonalił na przykład znajomość języków. W zimie, gdy ogród był uśpiony pod kołdrą śniegu, wolny czas spędzał na czytaniu książek w obcych językach. Drugą wielką pasją mego Ojca była historia. Znał znakomicie historię świata, ale szczególnie interesował się historią Polski. Tato zawsze przychodził z Politechniki na obiad do domu. Wtedy cała nasza rodzina, a więc rodzice, moich czterech dużo starszych ode mnie braci i ja, mała dziewczynka, zasiadaliśmy w jadalni do stołu. Najpierw zazwyczaj Tato  pytał chłopców o naukę w szkole, a mnie zadawał pytanie, czy żaden z młodszych braci (bo tylko oni w tym wypadku wchodzili w rachubę)  nie "skrzywdził" swej małej siostry. Czasem rozpoczynała się dyskusja polityczna z Jędrkiem, moim najstarszym bratem. Często Ojciec  snuł ciekawe opowieści historyczne. Miał dar gawędziarski, tak, że nawet ja, mała dziewczynka, wszystko rozumiałam i byłam w stanie zapamiętać. Oprócz faktów, przekazywał nam różne ciekawostki historyczne. W 2015 roku literacką nagrodę "Nike" przyznano Oldze Tokarczuk za książkę "Księgi Jakubowe". Jest to obszerna powieść historyczna o ruchu frankistowskim. Otóż historię frankistów poznałam już w dzieciństwie w czasie jednej z ojcowych opowieści. Tato miał wyraźnie historiozoficzne podejście do losów świata. Zauważył to profesor Hugo Steinhaus, gdy obaj panowie w czasie okupacji niemieckiej prowadzili długie rozmowy na temat historii. Wzmiankę o tym umieścił Hugo Steinhaus w swojej autobiograficznej książce pod tytułem "Wspomnienia i zapiski". Po wkroczeniu Niemców do Lwowa, ten wybitny matematyk, uciekłszy ze swego mieszkania, zamieszkał na pewien czas w naszym domu. Najbardziej lubiłam, gdy Tato opowiadał nam "co by  było, gdyby...". Ku memu zadowoleniu ta alternatywna historia była zawsze pomyślna dla naszego kraju.  Ostatnie spotkanie mego Ojca z historią miało miejsce w pamiętny dla mnie zimowy dzień  1942 roku. Tego wieczoru Tato poprosił mnie o czytanie powieści Wacława Gąsiorowskiego "Emilia Plater". Źle się czuł i  leżał już w łóżku. Siedziałam obok na krześle i czytałam. Ostatnie słowa, jakie usłyszałam wtedy od mego Ojca, to zdanie: "Smutna ta historia Polski". Po zamknięciu książki, pożegnaliśmy się. Następnego ranka Tato zachorował, a po czterech dniach 2 marca 1942 roku umarł. 

środa, 24 lutego 2016


Lech Wałęsa rozsławił imię Polski w świecie
  
Zdarzyło się, że jedne wakacje w latach osiemdziesiątych spędzaliśmy w Grecji. Pewnego dnia wybraliśmy się na  niewielką wyspę. Spacerując po wybrzeżu obserwowaliśmy pracę miejscowych  rybaków. Wzbudziliśmy ich zainteresowanie i spytali się jakiej jesteśmy narodowości. Na słowo Polska chórem zareagowali okrzykami: Lech Wałęsa!  Lech Wałęsa! Ci prości ludzie zapewne do tego czasu nie słyszeli o Polsce. Pewnie nie umieliby wskazać jej na mapie. Teraz kojarzyli ją z nazwiskiem Wałęsy. Jest ono znane na całym świecie  i stało się symbolem pokojowej walki o niepodległość Polski. Dzięki niemu w oczach świata Polacy dokonali rzeczy  prawie niemożliwej. Obalili w swoim kraju komunizm. A teraz z ogromną szkodą dla naszej ojczyzny niszczy się ten dobry wizerunek. Czyni się to sugerując  współpracę Wałęsy w latach siedemdziesiątych ze Służbą Bezpieczeństwa. Piszą i mówią o tym ludzie, którzy albo wtedy jeszcze nie żyli, albo byli dziećmi, albo robili kariery w systemie komunistycznym. Nawet jeżeli istniał taki incydent w życiu Wałęsy, nie ma to znaczenia wobec tego czego dokonał w latach osiemdziesiątych. Dobrze pamiętam lata siedemdziesiąte w P R L u. Były to czasy pełne represji i bardzo trudne do życia. Młody, niewykształcony robotnik szukał sposobu na utrzymanie siebie i rodziny. Znając charakter Wałęsy, nasuwa się myśl, że może chciał przechytrzyć Bezpiekę.  Już wtedy bowiem budził się w nim duch buntu wobec rzeczywistości. Jeżeli nawet był tajnym współpracownikiem S B, układa się to w romantyczną i jakże polską  opowieść o rozwoju i przemianie zagubionego młodego człowieka w wielkiego przywódcę. Kontrowersyjne incydenty zdarzały się wielu naszym bohaterom narodowym. Józef Piłsudski przez lata współpracował z wywiadem Austro-Węgier, a nikt nie kwestionuje jego zasług dla Polski. Romuald Traugutt był oficerem rosyjskim i przez lata służył wiernie carowi. W 1849 roku u boku generała Paskiewicza tłumił Powstanie Węgierskie, w którym uczestniczyły Legiony Polskie. Z polskiego punktu widzenia było to hańbiące. Dziś Traugutt jest naszym bohaterem narodowym.Przyszedł rok 1980.  Wałęsa stanął na czele strajku w stoczni gdańskiej i stał się przywódcą 10- milionowego ruchu  "Solidarność". Do dziś ze wzruszeniem wspominam te wielkie dni budzącej się wolności. Internowany i trzymany w Arłamowie Lech Wałęsa nie dał się złamać. Zachował się bohatersko. Nikczemni i zawistni ludzie próbują zniszczyć legendę  tego dzielnego patrioty. Nie uda im się to. Lech Wałęsa zapisał się złotymi zgłoskami w historii Polski i pozostanie w niej na zawsze. A ci, którzy go obrażają,  a wraz z nim miliony Polaków, jeżeli w ogóle  znajdą się  na kartach historii to  z piętnem hańby.  


niedziela, 21 lutego 2016


Ręce precz od Puszczy
  
Puszcza Białowieska zaatakowana została przez kornika.Nie pierwszy to raz i nie ostatni. Zdarzało się to przez setki i tysiące lat. Puszcza zawsze dawała sobie sama radę z tym problemem. Warto przypomnieć, że w korytarzach larwalnych kornika w  martwych świerkach rozwija się około 100 gatunków chrząszczy ginących i rzadkich. Wiele z nich podlega ochronie prawnej. Korniki są pokarmem dla pewnych gatunków ptaków, szczególnie dla objętego ścisłą ochroną gatunkową dzięcioła trójpalczastego. Ludzie nie powinni wtrącać się w życie Puszczy. Niech ciszy leśnej nie zakłóca ogłuszający warkot pił do cięcia drewna. Niech daje się słyszeć tylko śpiew ptaków, brzęczenie owadów, czasem szczekanie koziołka lub beczenie żubra. Dajmy święty spokój temu naszemu skarbowi narodowemu jakim jest Puszcza Białowieska.