czwartek, 17 marca 2016


Wiosno! wiosno! cóżeś ty za pani?

W ogrodzie bielą się przebiśniegi,  kwitną żółte, fioletowe i białe krokusy. Pączki forsycji są nabrzmiałe, gotowe do zakwitnięcia. Przyszła wiosna! Może z powodu ocieplenia się klimatu zjawiła się tak wcześnie. Kto powiedział, że klimat w Polsce jest niedobry? Ponoć śródziemnomorski jest  najprzyjemniejszy. Dla mnie najlepszy jest klimat umiarkowany, szczególnie ten, jaki mamy w  naszym kraju.  Na zachodzie Europy odczuwa się wpływ Oceanu Atlantyckiego. Stamtąd wieją uciążliwe wiatry i napływa wilgotne powietrze, przynoszące deszcze.  W Polsce natomiast  pojawia się często wyż rosyjski. Wtedy cieszymy się upalną, słoneczną pogodą. W PRLu był w telewizji dziennikarz prognozujący pogodę. Pewnego wieczoru komentując mapę niżów i wyżów powiedział: "Czegóż dobrego możemy spodziewać się ze wschodu?" Natychmiast zwolniony został z pracy. Ze wschodu przychodzi jednak "coś dobrego". To wyż rosyjski. Czekam nań z niecierpliwością. 

sobota, 5 marca 2016


 Opowieści mego Ojca

Mój Ojciec, Benedykt Fuliński, zoolog, był profesorem Politechniki Lwowskiej na Wydziale Rolniczo - Leśnym.  Wykładał też na Weterynarii oraz w Akademii Rolniczej w Dublanach. Przyroda była jego wielką miłością. Gdy miał trochę wolnego czasu, (a miał go niewiele), pracował w naszym przydomowym ogrodzie. Sadził w nim i pielęgnował piękne rośliny, zwłaszcza kwiaty. Tak oszałamiającego swą barwnością i różnorodnością poletka  georginii nigdy już w późniejszym życiu nie widziałam. Ojciec mój był człowiekiem o wielu zainteresowaniach. Całe życie doskonalił na przykład znajomość języków. W zimie, gdy ogród był uśpiony pod kołdrą śniegu, wolny czas spędzał na czytaniu książek w obcych językach. Drugą wielką pasją mego Ojca była historia. Znał znakomicie historię świata, ale szczególnie interesował się historią Polski. Tato zawsze przychodził z Politechniki na obiad do domu. Wtedy cała nasza rodzina, a więc rodzice, moich czterech dużo starszych ode mnie braci i ja, mała dziewczynka, zasiadaliśmy w jadalni do stołu. Najpierw zazwyczaj Tato  pytał chłopców o naukę w szkole, a mnie zadawał pytanie, czy żaden z młodszych braci (bo tylko oni w tym wypadku wchodzili w rachubę)  nie "skrzywdził" swej małej siostry. Czasem rozpoczynała się dyskusja polityczna z Jędrkiem, moim najstarszym bratem. Często Ojciec  snuł ciekawe opowieści historyczne. Miał dar gawędziarski, tak, że nawet ja, mała dziewczynka, wszystko rozumiałam i byłam w stanie zapamiętać. Oprócz faktów, przekazywał nam różne ciekawostki historyczne. W 2015 roku literacką nagrodę "Nike" przyznano Oldze Tokarczuk za książkę "Księgi Jakubowe". Jest to obszerna powieść historyczna o ruchu frankistowskim. Otóż historię frankistów poznałam już w dzieciństwie w czasie jednej z ojcowych opowieści. Tato miał wyraźnie historiozoficzne podejście do losów świata. Zauważył to profesor Hugo Steinhaus, gdy obaj panowie w czasie okupacji niemieckiej prowadzili długie rozmowy na temat historii. Wzmiankę o tym umieścił Hugo Steinhaus w swojej autobiograficznej książce pod tytułem "Wspomnienia i zapiski". Po wkroczeniu Niemców do Lwowa, ten wybitny matematyk, uciekłszy ze swego mieszkania, zamieszkał na pewien czas w naszym domu. Najbardziej lubiłam, gdy Tato opowiadał nam "co by  było, gdyby...". Ku memu zadowoleniu ta alternatywna historia była zawsze pomyślna dla naszego kraju.  Ostatnie spotkanie mego Ojca z historią miało miejsce w pamiętny dla mnie zimowy dzień  1942 roku. Tego wieczoru Tato poprosił mnie o czytanie powieści Wacława Gąsiorowskiego "Emilia Plater". Źle się czuł i  leżał już w łóżku. Siedziałam obok na krześle i czytałam. Ostatnie słowa, jakie usłyszałam wtedy od mego Ojca, to zdanie: "Smutna ta historia Polski". Po zamknięciu książki, pożegnaliśmy się. Następnego ranka Tato zachorował, a po czterech dniach 2 marca 1942 roku umarł. 

środa, 24 lutego 2016


Lech Wałęsa rozsławił imię Polski w świecie
  
Zdarzyło się, że jedne wakacje w latach osiemdziesiątych spędzaliśmy w Grecji. Pewnego dnia wybraliśmy się na  niewielką wyspę. Spacerując po wybrzeżu obserwowaliśmy pracę miejscowych  rybaków. Wzbudziliśmy ich zainteresowanie i spytali się jakiej jesteśmy narodowości. Na słowo Polska chórem zareagowali okrzykami: Lech Wałęsa!  Lech Wałęsa! Ci prości ludzie zapewne do tego czasu nie słyszeli o Polsce. Pewnie nie umieliby wskazać jej na mapie. Teraz kojarzyli ją z nazwiskiem Wałęsy. Jest ono znane na całym świecie  i stało się symbolem pokojowej walki o niepodległość Polski. Dzięki niemu w oczach świata Polacy dokonali rzeczy  prawie niemożliwej. Obalili w swoim kraju komunizm. A teraz z ogromną szkodą dla naszej ojczyzny niszczy się ten dobry wizerunek. Czyni się to sugerując  współpracę Wałęsy w latach siedemdziesiątych ze Służbą Bezpieczeństwa. Piszą i mówią o tym ludzie, którzy albo wtedy jeszcze nie żyli, albo byli dziećmi, albo robili kariery w systemie komunistycznym. Nawet jeżeli istniał taki incydent w życiu Wałęsy, nie ma to znaczenia wobec tego czego dokonał w latach osiemdziesiątych. Dobrze pamiętam lata siedemdziesiąte w P R L u. Były to czasy pełne represji i bardzo trudne do życia. Młody, niewykształcony robotnik szukał sposobu na utrzymanie siebie i rodziny. Znając charakter Wałęsy, nasuwa się myśl, że może chciał przechytrzyć Bezpiekę.  Już wtedy bowiem budził się w nim duch buntu wobec rzeczywistości. Jeżeli nawet był tajnym współpracownikiem S B, układa się to w romantyczną i jakże polską  opowieść o rozwoju i przemianie zagubionego młodego człowieka w wielkiego przywódcę. Kontrowersyjne incydenty zdarzały się wielu naszym bohaterom narodowym. Józef Piłsudski przez lata współpracował z wywiadem Austro-Węgier, a nikt nie kwestionuje jego zasług dla Polski. Romuald Traugutt był oficerem rosyjskim i przez lata służył wiernie carowi. W 1849 roku u boku generała Paskiewicza tłumił Powstanie Węgierskie, w którym uczestniczyły Legiony Polskie. Z polskiego punktu widzenia było to hańbiące. Dziś Traugutt jest naszym bohaterem narodowym.Przyszedł rok 1980.  Wałęsa stanął na czele strajku w stoczni gdańskiej i stał się przywódcą 10- milionowego ruchu  "Solidarność". Do dziś ze wzruszeniem wspominam te wielkie dni budzącej się wolności. Internowany i trzymany w Arłamowie Lech Wałęsa nie dał się złamać. Zachował się bohatersko. Nikczemni i zawistni ludzie próbują zniszczyć legendę  tego dzielnego patrioty. Nie uda im się to. Lech Wałęsa zapisał się złotymi zgłoskami w historii Polski i pozostanie w niej na zawsze. A ci, którzy go obrażają,  a wraz z nim miliony Polaków, jeżeli w ogóle  znajdą się  na kartach historii to  z piętnem hańby.  


niedziela, 21 lutego 2016


Ręce precz od Puszczy
  
Puszcza Białowieska zaatakowana została przez kornika.Nie pierwszy to raz i nie ostatni. Zdarzało się to przez setki i tysiące lat. Puszcza zawsze dawała sobie sama radę z tym problemem. Warto przypomnieć, że w korytarzach larwalnych kornika w  martwych świerkach rozwija się około 100 gatunków chrząszczy ginących i rzadkich. Wiele z nich podlega ochronie prawnej. Korniki są pokarmem dla pewnych gatunków ptaków, szczególnie dla objętego ścisłą ochroną gatunkową dzięcioła trójpalczastego. Ludzie nie powinni wtrącać się w życie Puszczy. Niech ciszy leśnej nie zakłóca ogłuszający warkot pił do cięcia drewna. Niech daje się słyszeć tylko śpiew ptaków, brzęczenie owadów, czasem szczekanie koziołka lub beczenie żubra. Dajmy święty spokój temu naszemu skarbowi narodowemu jakim jest Puszcza Białowieska.

wtorek, 29 grudnia 2015



Wielki krok wstecz

Polska przestała być państwem prawa. Staliśmy się wspólnotą plemienną. Jedno plemię pokonało drugie plemię i próbuje robić co mu się podoba, nawet łamiąc konstytucję. Walki plemienne mają miejsce na świecie w różnych miejscach. Najwięcej tych konfliktów jest w Afryce. Najtragiczniejszy z nich miał miejsce w Rwandzie w 1994 roku, gdy plemię Hutu dokonało ludobójstwa na plemieniu Tutsi. My oczywiście nie musimy obawiać się tak tragicznych konsekwencji tego, co się stało w naszym kraju. Niemniej jednak będą zapewne elementy pastwienia się nad pokonanymi i innymi "innowiercami". Przyjmą formę zwolnień z pracy, nieuzasadnionych szykan i różnych innych niesprawiedliwości. W Polsce następuje przyzwolenie na łamanie praw człowieka. Dla doraźnych korzyści wizerunkowych zwycięskiego plemienia odrzuca się możliwości zabezpieczenia ekonomicznego przyszłym pokoleniom rodaków. Niszczy się międzynarodową dobrą opinię o Polsce. Pod względem kulturowym i cywilizacyjnym kraj cofa się.  Ja oczywiście, jak zwykle, wierzę w mądrość społeczeństwa polskiego, które znajdzie sposób, aby degradacji naszej ojczyzny skutecznie się przeciwstawić.  

wtorek, 22 grudnia 2015


WESOŁYCH ŚWIĄT

Przy stole wigilijnym śpiewamy piękne polskie  kolędy. Warto uświadomić sobie, że wiele z nich to szacowne zabytki kultury polskiej. Często  wykonywana kolęda "Anioł pasterzom mówił" powstała około 1551 roku.  "W żłobie leży" śpiewana jest do melodii poloneza koronacyjnego króla Władysława IV. Słowa do podniosłej kolędy w rytmie poloneza "Bóg się rodzi- moc truchleje" napisał poeta Franciszek Karpiński (1741 -1825). Fryderyk Chopin melodię starodawnej wzruszającej kolędy "Lulajże Jezuniu" umieścił w środkowej części "Scherza h-moll Op. 20"  W dziewiętnastym wieku kolędy tworzyli wybitni polscy kompozytorzy, tacy jak Zygmunt Noskowski (1846-1909), czy też Feliks Nowowiejski (1877-1946).


Zygmunt Noskowski: Gwiazdko złota

https://www.youtube.com/watch?v=u0pDXF9BUhc 

Feliks Nowowiejski: Noc cicha w śnie 

https://www.youtube.com/watch?v=p12KS4Vas5c 

Fryderyk Chopin: Scherzo h-moll Op 20

czwartek, 10 grudnia 2015


Propozycja na scenariusz do filmu katastroficznego

Jest rok dwa tysiące czterdziesty. Wskutek zlekceważenia przez władze wielu państw świata ciągłego ocieplania się klimatu nastąpiła w końcu wielka katastrofa ekologiczna. Susza w Afryce powoduje masowe zgony z głodu, pragnienia i chorób. Miliony Afrykańczyków, chcąc ratować się przed śmiercią, rusza w kierunku Europy, która w krótkim czasie staje się kontynentem przeludnionym Zatłoczenie miast powoduje szerzenie się ciężkich przestępstw. Wkrótce i tu zaczyna brakować żywności. Temperatura wody w oceanach podniosła się. Straszliwe dzieciątko "El Ninio" przystąpiło do swej okrutnej zabawy wywołując huragany o niespotykanej sile. Miasta i wsie Ameryki Południowej i Północnej są  zrównywane z ziemią przez szalejące wichury. Pod gruzami ginie setki tysięcy  ludzi. W  miejscach,  gdzie występują lodowce, wskutek ich topnienia powstają wielkie powodzie.Część wysp jest prawie zalanych przez wody oceanów. Ludzie gromadzą się na  najwyższych wzniesieniach i   w walce o żywność i wodę zaczynają się zabijać. I tak można mnożyć katastrofalne skutki ocieplenia klimatu. Na szczęście wydaje się, że aż tak źle nie będzie. Odbywa się właśnie w Paryżu  międzynarodowa konferencja klimatyczna (30 11 - 11 12 2015). Ma na niej nastąpić porozumienie w sprawie przeciwdziałania skutkom emisji gazów cieplarnianych. Nawet najwięksi truciciele świata, tacy jak Chiny, włączają się do ograniczenia emisji  gazów cieplarnianych, zwłaszcza dwutlenku węgla, wytwarzając część energii ze źródeł odnawialnych. W Europie Niemcy osiągają znaczącą ilość energii ze słońca i wiatru. Polska ma podobne warunki klimatyczne i też mogłaby stopniowo rozwijać taką energetykę. Ale my zakochani jesteśmy w węglu. Ciągle wydobywa się go w nierentownych i niebezpiecznych kopalniach. W końcu będą one musiały być likwidowane, a wtedy grozi nam kolejne uzależnienie od Rosji. Będziemy bowiem zmuszeni kupować tani węgiel rosyjski..